Turystyka motocyklowa www.MOTOSTRADA.net - czyli podróże motocyklem i wyprawy motocyklowe
Szukaj w MOTOSTRADZIE:
Stelvio.jpg
START arrow POLSKA na ŁYKEND arrow Rajdy i zloty arrow Rajd Polska B I edycja
Rajd Polska B I edycja PDF Drukuj E-mail
Wpisany: Mateusz Śmigielski i Adam Grzegorzewski.   
12.06.2009.

 

 
Image
W dniach 10-12 października 2008 r. Świętokrzyska Nieformalna Grupa Motocyklowa zorganizowała Jesienny rajd motocykli klasycznych i zabytkowych „POLSKA B”. Miał on miejsce w południowej części Gór Świętokrzyskich, od Chęcińsko-Kieleckiego Parku Krajobrazowego na zachodzie do Cisowsko-Orłowińskiego Parku Krajobrazowego na wschodzie.

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

Image

 

Idea rajdu narodziła się podczas Zimowego Święta Kosza w styczniu 2008 r. Rajd miał mieć (i miał) formułę koleżeńską i był zaplanowany głównie dla właścicieli motocykli klasycznych i zabytkowych ze szczególnym uwzględnieniem „zaprzęgów”. Uczestnikami tegorocznej (czyt. pierwszej) edycji rajdu mogli być tylko motocykliści zaproszeni przez organizatorów, ale jeśli ktoś chciał przyjechać ze swoimi znajomymi, mógł to zrobić pod warunkiem wcześniejszego zgłoszenia.

Własne uczestnictwo też trzeba było potwierdzić mailem lub telefonicznie. Impreza była non-profit. Nocowano we własnych namiotach a uczestnicy zobowiązani byli przywieźć ze sobą żywność na cały weekend (w tym też „wkładkę” do obozowego żurku. Aby uniknąć ekstrawizyt w sklepach, musiano pamiętać nie tylko o piwie, ale nawet o wodzie pitnej!

Celem rajdu było (jak mówił regulamin): „miłe spędzenie wolnego czasu w gronie osób o podobnych zainteresowa-niach, poznanie mało znanych zakątków regionu  świętokrzy-skiego ze  świadomym odpuszczaniem miejsc z pierwszych stron przewodników oraz poruszanie się po drogach, które możemy w większości przypadków znaleźć dopiero na mapach w skali 1:100.000. Nazwa rajdu „POLSKA B” oddaje więc klimaty dróg wolnych od tablic i bilboardów reklamowych, dzie zwykłe zapytanie miejscowych o kierunek przeradza się często w dłuższą rozmowę. To te klimaty, gdzie czasami pogoią nas psy, dzieci machają, a lokalni pijaczkowie gotowi sąpostawić piwo za ostatnie drobne w kieszeni”.Jak mówi Adam Grzegorzewski – jeden z organizatorów rajdu – te założenia udało się zrealizować, no może zawyjątkiem ostatniego punktu, gdyż to uczestnicy rajdu stawiali piwo lokalnemu „miłośnikowi" starejmotoryzacji”, napotkanemu na jednym z dzikich biwaków(notabene facet od 8 lat  żyje bez prądu – bo ukradli linię, ale twardo chowa stado byczków i krowy – „maładiec”!). Aby pogodzić różne oczekiwania i style jazdy uczestników rajd podzielono na dwie części:

1.  Rajd nocny (piątek) z Kielc do Zajączkowa (na miejsce pierwszego noclegu) przewidziany był dla osób pragną-cych troszkę mocniejszych wrażeń z jazdy (ok. 90% bez dróg utwardzonych). Ten ok. 2-3 godzinny odcinek o skomplikowanej nawigacji i zróżnicowanym terenie rzeznaczony był w zasadzie dla „zaprzęgów”.

2.  Zasadniczy rajd dzienny (sobota-niedziela) – zaplanowana trasa z bogatym programem krajoznawczym nadawała sięna jazdę „zaprzęgami”, jak i klasycznymi solówkami przejazd brodem na Wiernej Rzece był do ominięcia po-bliskim mostem). Miejscami było trochę trudniejszego terenu (np. piachy, błoto, kamienie), lecz w granicach zdrowego rozsądku. Wszyscy dali sobie radę.

Uczestnicy piątkowego rajdu nocnego spotkali się wieczorem w Kielcach na skrzyżowaniu dróg nr 762 (z Chęcindo Kielc) oraz 761 (z Piekoszowa przez Jaworznię do Kielc)tam gdzie stoi czołg T-34.

Początkowo, na tym nocnym odcinku, planowany był przejazd brodem naSufragańcu, jednak rekonesans organizacyj-ny wykazał ryzyko nie przejezdności tegobrodu po większych opadach. Jeden z organizatorów „utopił” swoją „Kaśkę” na środkutej rzeczki. Dwa tygodnie wcześniej spo-kojnie przejeżdżano ten bród, ale po podnie-sieniu się stanu wody nie poszło już tak
łatwo. Woda sięgała górnej części silnika, ale... po wykaraskaniu sprzęta na suchy lądi spuszczeniu wody z gaźników, odpalił! Wiadomo – ruski sprzęt!

Przygotowano jednak wariant awaryjny i to w końcu wg niego – suchym ko-łem – dojechano na nocleg na prywatnejdziałce pod Zajączkowem (obozowisko bez żadnej infrastruktury, poza przygotowanym drewnem na ognisko).

Zasadnicza część rajdu zaczęła się w sobotę ok. godz.10:30 spotkaniem pod Górą Miedzianką. Znajduje się tam starakopalnia rud miedzi działająca od XV do połowy XX w. Podawnych pracach pozostały ślady w postaci hałd, szpar, szybów i sztolni. Góra kryje w swym wnętrzu ok. 4 km chodników (!), z czego obecnie dostępny jest 400-metrowy ciąg znany jako sztolnia „Zofia”. Do kopalni w zasadzie zajrzeli tylko niektórzy uczestnicy, natomiast cała grupa wspięła się na szczyt Miedzianki (354 m), skąd rozpościera się wspaniały widok na całą okolicę.

Z Miedzianki rajdowcy pojechali do Grząbów Bolmińskich i dalej grzbietem  łańcucha wzgórz, malowniczym szlakiem na wschód, aż do ostrego zjazdu do Bolmina. Tutaj zwiedzili ruiny dworu obronnego z XVII w.

Kolejnym „gwoździem programu” było przekrocze-nie brodu na Wiernej Rzece, znanym niegdyś jako „bród naBocheńcu”, przezktóry ciągnął trakt od Małogoszcza na Bolmin ku Chęcinom i doJędrzejowa. W lutym1863 r. szli nim skrwawieni polscy żołnierze po małogoskiej klęsce.

Bitwa podMałogoszczem – jedna z największych bitew powstania styczniowego, miała
miejsce 24 lutego 1863 r. Generał Marian Langiewicz, będący dowódcą województwa sandomierskiego, przeprowadził w Górach Świętokrzyskich udaną koncentrację sił mających iść na Warszawę.W klasztorze w Wąchocku zgromadził 1400ludzi, formując z nich odziały jazdy, piechoty i służb. Założył tam kancelarię sztabową, ambulans, drukarnię i fabryczkę
broni. Rosjanie rozpoczęli za nim pościg, uderzając w kilku miejscach jednocześnie.
11 lutego pobił Rosjan w bitwie pod Słupią, zdobywając 1000 karabinów i 8 dział. Jego siły stale rosły. W Małogoszczu Langiewicz połączył swoje siły z odziałem idącym z południowego Mazowsza. Miał już teraz 2600 żołnierzy. Tu też wydał bitwę przeważającym liczebnie Rosjanom pod dowództwem pułkownika Dobrowolskiego. Jego oddział został jednak zdziesiątkowany przez ostrzał 6-ciu ciężkich dział rosyjskich. Langiewicz zachował jednak przytomność umysłu i kontratakiem kawalerii uratował resztę ludzi przed masakrą. Dzięki sprawnemu dowodzeniu wyrwał się z okrążenia z umiarkowanym stratami, tracąc 300 ludzi i 2 armaty. Bitwa ta stała się tematem opowiadania Stefana Żeromskiego „Wierna Rzeka”.

Wracajmy jednak do naszego rajdu. Przeprawa przez rzekę była również możliwa pobliskim mostem, ale większość uznała to za niehonorowe rozwiązanie. Tak więc, historyczny bród na Bocheńcu (na Wiernej Rzece) pokonali w kolejności: Gobert (solówką Kawasaki KZ1000 – ku zaskoczeniu wszystkich uczestników!!!), Zdzisiek, Galar, Wojtek, Brzytwa i Stepa.

Następnie, po zwiedzeniu małego cmentarza  żołnierzy z I Wojny  Światowej uczestnicy, przez drewniany most na Białej Nidzie, udali się do Bizorędy. Dalej duktami leśnymi, rozległego kompleksu leśnego w dorzeczu Białej Nidy, dojechali do Mnichowa. Zwiedzali tu drewniany kościół z XVII w., jedyny zachowany w Europie kościół drewniany z wystrojem rokokowym.

Kolejnym odwiedzonym miejscem były ruiny zamku z XIV w. w Mokrsku. Stamtąd, przez Wzgórza Sobkowsko-Korytnickie pojechali na wschód aż do rzeki Czarnej i dalej po południowej krawędzi Cisowsko-Orłowińskiego Parku Krajobrazowego, aby trafić w końcu na nocleg do Korzenna w okolice Rakowa (nocleg na działce prywatnej, też bez żadnej infrastruktury).

Tam ognisko, wiadro  żuru, co-nieco na rozgrzewkę i długie nocne Polaków rozmowy.

Program na niedzielę powstał w zasadzie podczas tego wieczoru. Rano rozdano wszystkim dyplomy ukończenia rajdu a potem jeszcze trochę jeżdżono – praktycznie do późnego popołudnia. Rajd zakończono obok ruin zamku w  Rembowie.

Na koniec – troszkę statystyki:
-  W rajdzie uczestniczyło 15 osób (13 kierowców i 2 pasażerów), na 8-miu „zaprzęgach” i 5-ciu solówkach.
-  Mieliśmy jedną dziewczynę jako pasażerkę! Brawo dla Iwony za przejechanie (bez marudzenia!) w wózku całej trasy.
-  Najstarszym motocyklem był M72 z 1955 roku kol. Piotrka Zocha z Buska
-  Najdłuższą trasę do startu rajdu pokonał kol. Wojtek Olejnik z Poznania (ok. 400
km w jedną stronę).
-  Cały rajd od spotkania w Kielcach przy czołgu T-34 do ruin zamku w Rembowie liczył 125 km (zdecydowana większość trasy po drogach gruntowych).
-  Piątkowy odcinek nocny do biwaku pod Zajączkowem liczył 32 km.
-  Sobotnia trasa rajdu dziennego na biwak w Korzennie liczyła ok. 80 km.
-  Podczas rajdu były cztery niegroźnie wywrotki solówek (w zasadzie położenie
maszyn).
-  Nikt nie miał poważniejszych awarii motocykla (nie liczymy drobnych usterek
związanych z elektryką czy też wymienienie  świecy lub koła).

Tekst i zdjęcia dostarczyli organizatorzy:
Świętokrzyska Nieformalna Grupa Motocyklowa,
Mateusz Śmigielski i Adam Grzegorzewski. 

text ukazał się w biuletynie :
MOTOCYKL MOJE HOBBY 6/2008

dop. admina :
Ten rajd uzmysłowił mi, że warto robić czasem rzeczy absurdalne. Bo jaki jest sens jechać 350 km przez pół Polski po to tylko, by po nocy w światłach reflektorów i czasem po omacku jeździć po lesie, a miejscami było tak trudno, że za dnia byłby duży kłopot. A po trasie rozbijać namiot gdzieś na polanie o księżycu.

Komentarze

Tylko zarejestrowani użytkownicy mogą pisać komentarze.
Prosze zaloguj się by dodać komenytarz.

Powered by AkoComment 2.0!

Zmieniony ( 15.06.2009. )
 
dalej »

Poczta
Nie masz nowych wiadomości
Krótki przekaz


Pisać mogą zalogowani
Logowanie
Gościmy ON-line
Odwiedza nas 7 gości
(C) 2018 MOTOSTRADA.net
Joomla! wolnym oprogramowaniem udostępnianym dostępnym na warunkach licencji GNU/GPL.